Nasze Rookies


Każda z nas kiedyś byłą tą nową. Każda z nas w pewnym momencie musiała pojąć decyzję czy chce zostać Syreną, czy odpuszcza. W ciągu ostatnich kilku miesięcy, do Warsaw Sirens dołączyło bardzo dużo nowych Zawodniczek. Zapytałyśmy kilka z nich dlaczego przyszły na rekrutację i co sprawiło, że nie odpuściły.

Ewa Charchut / foto: Rafał Wilk

Ewa Charchut (DB):
W drużynie jestem od stycznia, kiedy to miała miejsce noworoczna rekrutacja do składu Warsaw Sirens! Dowiedziałam się o niej ze strony G’rls room, choć o istnieniu Syren wiedziałam już wcześniej. Zawsze marzyło mi się spróbować tego sportu i poczuć adrenalinę na boisku. Niestety nie mieszkałam w Warszawie, więc było to ciągle w sferze ‚marzeń’. Gdy niedawno przeprowadziłam się do Warszawy i zobaczyłam post o rekrutacji, wiedziałam , że muszę tam być! Od pierwszego treningu towarzyszyło mi to świetne uczucie bycia częścią zespołu, dziewczyny były super pomocne, a każdego dnia tylko odliczałam czas do następnego treningu. Gdy po pewnym czasie miałam szansę wskoczyć w kask i pady i wejść na boisko, wiedziałam, że jest to dokładnie to miejsce gdzie chcę być. Sport sam w sobie jest dla początkującej osoby może wydawać się bardzo skomplikowany, lecz z pomocą dziewczyn i trenerów nigdy nie czułam się gorzej z tego powodu, że jeszcze wielu rzeczy nie ogarniam. Właśnie z tego powodu zostałam!

Marta Wolańska

Marta Wolańska (OL):
Jestem w drużynie od listopada w zeszłego roku. O rekrutacji dowiedziałam się przez Internet – była ogłaszana na Facebooku. Wcześniej trenowałam różne sporty i ogólnie lubię poznawać nowe rzeczy, podejmować nowe wyzwania. Dlatego zdecydowałam się na futbol amerykański. Uznałam, że to bardzo fajny, kontaktowy sport i ma w sobie nutę niebezpieczeństwa. Futbolem amerykańskim interesuję się od dawna i w końcu postanowiłam podjąć się go w praktyce i pójść do klubu. Jestem zadowolona z tej decyzji, bo bardzo mi się ta dyscyplina sportu – daje mi dużo frajdy.

Kate Dębska

Katarzyna Dębska (DB):
Na rekrutację przyszłam 13 stycznia 2019. Dowiedziałam się o niej z profilu Worst Warsaw Derby Team (to nasza zaprzyjaźniona drużyna roller derby). Zdecydowałam się zostać nie tylko dlatego, że jest to sport wszechstronnie rozwijający, ale też dla atmosfery panującej w drużynie. Powrót do sumiennych treningów w dobrym towarzystwie w WS to plan na najbliższy czas.

Natalia Górecka/ foto: Rafał Wilk

Natalia Górecka (DL):
W drużynie jestem od wrześniowej rekrutacji 2018 roku. O rekrutacji dowiedziałam się przez Facebooka. Przychodząc na pierwszy trening bardzo zależało mi na tym aby poprawić swoją sprawność fizyczną i kondycję a przy tym poznać i sprawdzić się w nowym sporcie, z którym do tamtej pory nie miałam styczności i nie wiedziałam o nim nic. Po zaledwie kilku miesiącach widzę różnicę w swojej kondycji i czerpię z tego ogromną satysfakcję. Zostałam, ponieważ bardzo wkręciłam się w trenowanie futbolu amerykańskiego oraz mimo tego że na początku byłam kompletnie zielona w tym co robię to dzięki trenerom i koleżankom z drużyny stopniowo coraz więcej rozumiem o co chodzi w tej dyscyplinie sportu.

Agata Samborska / foto: Rafał Wilk

Agata Samborska (DL):
„Nowy rok, nowa Syrena” to hasło rekrutacyjne, którym żyłam już wiele dni przed dołączeniem do drużyny, nie mogąc się doczekać pierwszego treningu. 13. stycznia tego roku miałam możliwość zobaczyć jak fascynująca jest to dyscyplina sportu. O rekrutacji dowiedziałam się z Facebooka Warsaw Sirens. Ta drużyna (z najbardziej bajerancką nazwą na świecie jaką kiedykolwiek słyszałam) zaintrygowała mnie już ponad pół roku temu, kiedy wyczekując przeprowadzki do Warszawy pragnęłam odnaleźć w niej coś wyjątkowego. Każdy trening sprawia mi wiele radości, którą później mogę się dzielić z rodziną i znajomymi, godzinami opowiadając o nowych rzeczach jakich się nauczyłam. Za każdym razem, kiedy spojrzę na kask, który zajmuje honorowe miejsce w moim pokoju, czuję szczęście i dumę. Chciałam znaleźć zajęcie, które choćby na chwilę pozwoli mi zapomnieć o tym, że od domu oddala mnie wiele kilometrów. Mimo, iż minęły zaledwie dwa miesiące, odkąd dołączyłam do Warsaw Sirens, już wiem, że drugi dom znalazłam na boisku- dzieląc go z niesłychanie odważnymi zawodniczkami. Syreny przepełnione zamiłowaniem do tego sportu okazują ogromne wsparcie i dają niezwykle przydatne wskazówki. To wszystko sprawia, że futbol amerykański zajmuje wyjątkowe miejsce w moim sercu. Stał się pierwszą prawdziwą pasją wśród wszystkich dyscyplin, których kiedykolwiek się imałam.

Monika Skiba / foto: Slaweg – foto

Monika Skiba (DB):
W drużynie od 7 miesięcy. Kolega udostępnił post o rekrutacji na Facebooku i tak się dowiedziałam. Założyłam kask, pady, rzuciłam się na przeciwniczkę, zostałam wgnieciona w ziemię, zdobyłam liczne siniaki i naprawdę polubiłam ten sport. Żadna inna aktywność fizyczna nie daje mi tyle radości i emocji co futbol amerykański.

Karolina Wójciak-Małek

Karolina Wójciak-Małek (DL):
Jestem w drużynie od stycznia 2019. Wyskoczyła mi reklama rekrutacji na Instagramie i przyszłam. W Syrenach przede wszystkim spodobała mi się bardzo atmosfera w drużynie, dodatkowo zawsze lubiłam sporty drużynowe, wiec mimo że nie znałam wcześniej zasad futbolu postanowiłam spróbować.

Gabriela Koronkiewicz

Gabriela Koronkiewicz (WR):
Częścią drużyny jestem od 3 miesięcy. Jakiś rok temu przypadkowo wpisałam na Internecie czy istnieje football amerykański dla kobiet. Ucieszyłam się. Zawsze chciałam spróbować się w tym sporcie, ale nie sądziłam, że taką drużynę odnajdę również w Polsce. A tu proszę Rok później, po ukończeniu szkoły, postanowiłam dołączyć do klubu Warsaw Sirens. Dlaczego zostałam ? Zrozumiałam, że ten sport jest dla mnie. Football Amerykański to gra kontaktowa , bardzo dynamiczna. Rozgrywka obfituje w mnóstwo nagłych zwrotów akcji i dlatego trzeba mieć bardzo mocne nogi, aby stawy wytrzymały tego typu obciążenia. Jednak nogi to nie wszystko, ważna jest również współpraca i słuchanie siebie nawzajem:) początki mogą być trudne. Każdy rok będzie coraz lepszy :)

Iwona Siemińska / foto: Rafał Wilk

Iwona Siemińska (WR):
Ja dołączyłam do drużyny we wrześniu ubiegłego roku. To był taki czas w moim życiu, kiedy bardzo chciałam odnaleźć swoją zajawkę, pasję ale zupełnie nie miałam pomysłu na siebie. No i pewnego dnia scrollując fejsa natknęłam się na wydarzenie – rekrutację do Warsaw Sirens. Miałam trochę oporów, żeby iść – wiadomo, nieznany grunt. Ale pooglądałam filmiki o rekrutacji na fanpage’u drużyny, przełamałam się i poszłam. Jedna z lepszych decyzji w życiu. Od razu mi się spodobało. Zostałam Szybko pokochałam futbol, który jest dla mnie wielkim wyzwaniem – stąd ta ogromna satysfakcja gdy na treningu coś zaczyna wychodzić A sama drużyna, trenerzy i klimat są super. To po prostu moja bajka. Fajnie jest być częścią czegoś zajebistego :)) Chodźcie na rekrutację, bo naprawdę warto!